Często w Internecie albo w prasie można natrafić na ogłoszenie typu: szukam sponsora. Pierwsze skojarzenie jest oczywiste: kobieta szuka mężczyzny, który w zamian za oferowane mu usługi seksualne będzie ją finansował. Środki pozyskane przez kobietę mogą służyć do wydatków na bieżącą konsumpcję, a mogą też być potrzebne na utrzymanie się na studiach i życie w wielkim mieście.
Może się zdarzyć i tak, że pomiędzy kobietą szukająca sponsora a mężczyzną sponsorującym nawiąże się bliższa relacja, nie tylko seksualna, ale i uczuciowa. Wtedy funkcjonowanie w takim związku jest dużo łatwiejsze. Facet sponsoruje kobietę, ale i ją kocha i na odwrót: kobieta korzysta ze środków finansowych sponsora, ale darzy go też uczuciem. Trudno przewidzieć, jak się potoczą losy spotkania, które rozpoczęło się od ogłoszenia: szukam sponsora.
Zapewne mężczyźni też różnie podchodzą do tego rodzaju ogłoszeń. Jest grupa, która szybko reaguje na nie, pasje im ten układ – mają pieniądze, chcą mieć kogoś na boku, kto wniesie trochę świeżości do ich nudnego życia małżeńskiego. Druga grupa to ci, którzy nie są w małżeństwie lub stałym związku, są zapracowani, nie mają nikogo. Pasuje im ten układ: płacą i wymagają zaspokojenia ich potrzeb i zachcianek seksualnych w momentach, kiedy mają na to czas i ochotę.
Możliwa też, że kobieta dając ogłoszenie: szukam sponsora, tak naprawdę szuka jednego i drugiego: kogoś, kto ją w życiu będzie sponsorował i mężczyzny, opiekuna, trochę jak chłopaka i ojca w jednym.
Różne scenariusze rozwoju sytuacji są możliwe. Jedno jest pewne, skojarzenie z tym hasłem jest seksualne i finansowe.